Owieczka Training Camp 2013

2 kwietnia 2013, czyli od razu po świętach Wielkanocnych, rozpoczęło się nasze zgrupowanie Teamowe w beskidzkiej wsi o wdzięcznej nazwie Owieczka. Nasza kwatera znajdowała się w gospodarstwie agroturystycznym, dzięki czemu mieliśmy do dyspozycji zdrowe i naturalne jedzenie, można się było więc skupić na porządnym treningu i skutecznej regeneracji.

Niestety pierwsze skrzypce w tym roku grała pogoda, w kalendarzu wiosna, a za oknem pełnia zimy. No cóż taki mamy klimat w Polsce i nic na to nie poradzimy, więc zamiast użalać się nad sobą postanowiliśmy mocno trenować niezależnie od warunków na zewnątrz.
Przez pogodę, na zgrupowanie na początku przyjechało tylko czterech zawodników: Rafał Jonik, Arek Hałupka, Andrzej Wróblewski i Mikołaj Szewczyk, można powiedzieć twardziele, ale kolarstwo to ciężki sport, który nie uznaje żadnych wymówek.

1

Dzień I
W Owieczce pierwsi zawodnicy zameldowali się już o 13:00, co pozwoliło na mocny trening już pierwszego dnia. Pogoda dopisywała więc cel mógł być tylko jeden – podjazdy na Przełęczy Ostrej z każdej możliwej strony. Wyszły trzy godzinki mocnego treningu w niskich temperaturach i Owieczka Training Camp można było uważać za rozpoczęty, a jak wiadomo najlepsze są właśnie mocne otwarcia.

Dzień II
Kiedy uczestnicy Campu spojrzeli rano za okno, ich oczom ukazał się istny Armageddon. Przez noc napadało jakieś 20 cm śniegu, jak bardzo spadło morale wiedzą tylko Ci, którzy tam byli. Krótka rozmowa telefoniczna z trenerem i decyzja o treningu na trenażerach. Jak każdy normalny kolarz reaguje na słowo trenażer w kwietniu nie trzeba tłumaczyć.
Po śniadaniu Mikołaj i Andrzej wyszli na zewnątrz i zauważyli czarną szosę. Jakie było zdziwienie trenera, kiedy usłyszał, że zawodnicy chcą jednak pokręcić na zewnątrz, no ale nie po to jedzie się kilkaset kilometrów na zgrupowanie żeby kręcić w miejscu.

3 4 2

Czy to był ciężki trening ? Po jakiś 10 minutach treningu zaczął padać deszcz i tak padał przez 1,5 godziny, czy to są ciężkie warunki przy 2 stopniach ciepła odpowiedzcie sobie sami 😉
Tak czy inaczej 2,5 godziny treningu szybkościowego zaliczone.
Wieczorkiem jeszcze godzinka rozjazdu na rolce i drugi dzień Campu odszedł do historii.

Dzień III
Pogoda się polepszyła na tyle, że nie padało, a szosa miejscami była nawet sucha. To oznaczało kolejny wypad na Przełęcz Ostrą. Tym razem większa ilość podjazdów, ale za to trochę krótsze i najeżone różnymi ćwiczeniami. Szczegółów nie zdradzamy, bo ostatecznie to BodyiCoach ma stać na najwyższym stopniu podium, a nie konkurencja 🙂
W każdym bądź razie kolejne kilka godzin, które mocno weszło w nogi.
Wieczorkiem tradycyjny rozjazd lekko i spokojnie z wysoką kadencją, ale tym razem już na szosie.

Dzień IV
Kolejny dzień stał pod znakiem objętości, czyli trening raczej górski, ale możliwie długi. Na miejsce dojechał kolejny zawodnik – Tomasz Gawroński i była nas już piątka. Tym sposobem w zwartej grupce dojechaliśmy do Szczawnicy, po drodze grupa miała zaliczyć malowniczą Przełęcz Knurowską, ale w Ochotnicy Górnej czarny asfalt nagle zamienił się w biały i trzeba było zrobić w tył zwrot. Niestety rowery szosowe nie był wyposażone w płozy i dalej wjechać się nie dało, a szkoda, bo do szczytu zabrakło niewiele.
Po powrocie do Owieczki niektórzy chcieli sobie odbić nieudany podjazd i pojechali raz jeszcze na Przełęcz Ostrą.

5

6

Dzień V
Sobota to dzień kiedy przyjechali kolejni zawodnicy BodyiCoach Cycling Team (do reszty zespołu dołączyli: Kasia Dubrownik, Adam Galman, Zbigniew Zawadzki, Tomasz Ruszowski oraz Ryba), nic dziwnego – tego dnia miała się odbyć nasza prezentacja.

Ale zanim do niej doszło obowiązkowy był kolejny trening. I tradycyjnie nie obyło się bez kolejnego odwiedzenia Przełęczy Ostrej – wiem co myślicie – to zgrupowanie powinno się nazywać Col du Ostra lub coś w tym rodzaju. Takie były warunki, że w okolicy był to jedyny przejezdny, tak długi podjazd, więc trzeba było to w pełni wykorzystać.
Po obiedzie odbyła się, wspomniana wcześniej, prezentacja naszego Teamu, rozdanie nowych strojów i kasków – ogólnie wieczór zapoznawczy dla zawodników. Atmosfera była luźna i bardzo sympatyczna, a efekty naszego zgrania będzie można zobaczyć już niedługo – na wyścigach.

7

Dzień VI
Niestety był to już ostatni dzień Owieczka Training Camp, czas zleciał zdecydowanie za szybko, chociaż nogi już upominały się o zasłużony odpoczynek.
Oczywiście wyjazd rano do domu byłby zbyt prostym rozwiązaniem, więc nie obyło się bez pożegnalnego – 3 godzinnego – treningu w doborowym towarzystwie.
Dopiero po tym i po zjedzeniu obiadu, zawodnicy udali się do swoich domów szlifować formę przed pierwszymi wyścigami.

Podsumowując, pomimo kiepskich (to chyba bardzo delikatne stwierdzenie) warunków pogodowych udało się zrobić bardzo konkretne i ciężkie treningi. Plan w zasadzie wykonany został w 110 procentach.
Zawodnicy BodyiCoach Cycling Team to bardzo zmotywowana grupa, więc decyzja czy wyjechać danego dnia na trening była tylko formalnością i miejscowi górale mogli się tylko dziwić, widząc nasze charakterystyczne stroje znikające na kolejnych serpentynach podjazdów, w typowo zimowych warunkach.

W galerii zdjęcia z treningów.

Comments are closed.